[L] Laboratorium alchemiczne

Gildia rzemieślników. Każdy może otworzyć tutaj swój warsztat.
Awatar użytkownika
Dorian Luther
Mieszkaniec
Posty: 432
Rejestracja: 03 maja 2016, 11:34
Lokalizacja: Hestia

Re: [L] Laboratorium alchemiczne

Postautor: Dorian Luther » 06 wrz 2016, 21:59

-25 Dinarów -odparł chowając mleko makowe, które oferował darmo.

Awatar użytkownika
Inmaculada
Chimeryczna baba
Posty: 221
Rejestracja: 14 maja 2016, 22:17

Re: [L] Laboratorium alchemiczne

Postautor: Inmaculada » 06 wrz 2016, 22:11

Pogrzebała w sakiewce. Znalazła 30 dinarów. Podała alchemikowi - Reszty nie trzeba! Z Bogami! - zabrała trzy flaszki eliksiru i wyszła.

Awatar użytkownika
Krwawy Kapłan
Posty: 56
Rejestracja: 03 lut 2017, 16:16

Re: Tartak

Postautor: Krwawy Kapłan » 06 lut 2017, 16:07

Obrazek

Czarne kruki ze stadku widmo przycumowanego w Porcie de Pesca wzniosły się nagle w powietrze i na polecenie Krwawego Kapłana zorganizowały jednostkę należącą do piratów pływającą w pobliżu Gubernii Barwaldzkiej, która miała na swoim pokładzie 10 bombardierów poustawianych równo przy 10 armatach, 20 matów, 4 korsarzy, 1 bosmana i jednego kapitana.

Piracki Galeas podpłynął jak najbliżej do wybrzeży gubernii barwaldzkiej uważając, aby nie utknąć na mieliźnie i kapitan wydał rozkaz ostrzelania dzielnicy przemysłowej z morza. Na szczęście dla kapitana statku, który otrzymał uprzednio odpowiednie instrukcje od Krwawego Kapłana, znajdowała się ona w zasięgu armat. Kiedy okręt zbliżał się do budynków mieszczących się w dzielnicy przemysłowej, kapitan wydarł się na całe gardło - Ognia!

Trajektoria lotu kul bezbłędnie oceniona względem siły podmuchu wiatru przez bombardierów. Kule z armat mknęły do celu niczym strzała amora w serca zakochańców miziających się na ławeczce w pobliżu plaży. Całująca się para poczuła nagły podmuch wiatru, a nad ich głowami przeleciały kule ze znaczącą prędkością zmierzające do celu najbliżej zlokalizowanego. Było to Laboratorium Alchemiczne należące do Luthera. Kule przebiły słabą konstrukcję budynku i wewnątrz budynku rozprzestrzenił się pożar. Chemikalia tam się znajdujące wzmocniły siłę płomieni, których żarliwość pożerała coraz to większe połacie budynku.

Obrazek

Zaraz po wystrzeleniu kul z armat, kapitan wydał polecenie dwudziestu majtkom, aby przygotowali się do zejścia na ląd i skierowali się w stronę Tartaku. Akurat robotnicy w tartaku mieli przerwę i popijali Okowitę razem z Rotmistrzem, który załatwiał tam swoje sprawy dla Armii Królewskiej. Gdy usłyszeli ogromny huk i unoszący się dym w powietrzu nad nieruchomością swego dobrego przyjaciela, Doriana Luthera, ruszyli tam z takim pędem, że aż się za nimi kurzyło. Tartak pozostał bez opieki, a piraci zmierzający do niego dostali polecenie od kapitana, aby załadowali na swą łajbę jak najdłuższy pal drewna , który znajdą na terenie tartaku i przypłynęli z nim czym prędzej na okręt.

Kapitan w międzyczasie rozglądał się dookoła przez swą lunetę, czy żadnych nieprzyjaznych jednostek nie ma w pobliżu ich okrętu.

Majtkowie w miarę szybko uwinęli się ze znalezieniem odpowiedniej długości drewna, która pomoże załatać szkody na Latającym Holendrze. Mieli szczęście, bo drwale akurat mieli uszykowane pale do rżnięcia i majtkowie nie musieli się zbytnio nagimnastykować, aby je znaleźć. Gorzej było z ich załadunkiem, bo pomimo, że majtkowie byli w miarę dobrze zbudowani, paru z nich zwichnęło sobie parę stawów. Staną oko w oko z Czarnobrodym, to od razu będą je mieć naprostowane.

W końcu po szczęśliwym załadunku z potem na czołach i dłońmi pełnych drzazg płynęli z belą o pokaźnej długości w kierunku okrętu piratów, który na nich czekał. Gdy dopłynęli w pobliże prawej burty, czterech korsarzy wraz bosmanem rzucili im liny, aby przywiązali mocno końcówki liny do szalupy, w której siedzieli. Część majtków weszła z powrotem na pokład okrętu. Kapitan doglądnął, czy korsarze wraz z bosmanem odpowiednio przywiązali liny do okrętu i zarządził całą naprzód w kierunku Latającego Holendra holując szalupę z drewnem.

Ponadto, kapitan wysłał czarnego kruka z wiadomością dla Czarnobrodego, aby podpłynął Holendrem tak, aby stępka belkowa Holendra była jak najbliżej dna oceanu i żeby statek mógł bezpiecznie osiąść na mieliźnie w pobliżu Hestii czekając na nas, aż dopłyniemy z materiałem łatającym dziurę. Statek po naprawie ponownie podniesie się z mielizny, ponieważ zdążymy z naprawą przed przypływem. Mocno przywiązał wiadomość do pazurów kruka, a ten pofrunął w drogę mu doskonale znaną.

Awatar użytkownika
Jan Kmicic
Król
Posty: 517
Rejestracja: 03 maja 2016, 13:48
Lokalizacja: Wurstreich

Re: [L] Laboratorium alchemiczne

Postautor: Jan Kmicic » 06 lut 2017, 16:39

Obrazek

Kmicic, którzy przebywał w Tartaku załatwiając tam swoje sprawy, usłyszał huki i zobaczył błyski nadchodzące ze strony Labolatorium. Nic nie mówiąc, czym prędzej zerwał się w tamtą stronę a za nim wszyscy ludzie. Gdy dobiegli na miejsce żar ognia bił tak mocno, że kawałek surowej kiełbasy, którą miał w kieszeni drwal Ignacy upiekła się na chrupko. Niedługo potem dotarł na miejsce oddział wojskowy przeznaczony do ochrony przeciwpożarowej, jednak z powodu dużego ognia nie byli w stanie zająć się gaszeniem, a sprowadzenie reszty jednostek zajęło by zbyt wiele czasu. Kmicic postanowił nie gasić, tylko poczekać do samoistnego wypalenia, jednak że zrywał się wiatr i płomienie przenosiły się na okoliczne drzewa, należało je wyciąć aby w razie przeniesienia ognia nie zajął się las i okoliczne budynki. Kilku ludzi wysłano do tartaku po siekiery i piły, goniec został także wysłany po dodatkowy pluton wojska, gdyż każda para rąk była na wagę złota.

W tym samym czasie drwale, którzy dobiegli do tartaku zauważyli brak jednego ze świeżo wyrąbanych pali drzewa, przeznaczonego do pocięcia na deski. Dobre, dębowe drzewo. Wracając do pożaru zameldowali o tym Kmicicowi i Ignacemu, który zaśmiał się w duchu, bo wiedział, że mokre drzewo nie przyda się na nic piratom. Tym bardziej, że sami na deski tego nie przerobią. Żołnierze i robotnicy zabrali się do ścinania drzew, które od razu odciągano i odgradzano nimi teren aby nikt niepowołany się nie dostał na zagrożony teren. Pluton wojska, który przybył do pomocy został oddelegowany do tartaku, aby tam chronić majątek przed ewentualną kolejną kradzieżą.

Budynek zaś ciągle się palił, wybuchały kolejne mikstury i substancje. Kiedy Kmicic uznał, że pusty teren wokół płonącego labolatorium jest wystarczającym miejscem do obrony okolicznych drzew i budynków, nakazał oddalić się ludziom, robotnikom wrócić do pracy a na miejscu pozostał jedynie pluton przeciwpożarowy, który miał kontrolować ewentualne rozprzestrzenie się płomieni. Kmicic zaś wskoczył na konia i czym prędzej pojechał do Fortu, aby przygotować wojsko do bitew.

Awatar użytkownika
Dorian Luther
Mieszkaniec
Posty: 432
Rejestracja: 03 maja 2016, 11:34
Lokalizacja: Hestia

Re: [L] Laboratorium alchemiczne

Postautor: Dorian Luther » 21 lut 2017, 16:39

[Kilka dni po pożarze]

Na "Tańczącym z 'Wichrami", przepływającym opodal wybrzeży barwaldzkich. Spojrzenie Dornana na wypalone laboratorium.

Zużycie tylu kul armatnich, zaangażowanie takiej siły roboczej, by zniszczyć niewielki kiosk z ziołami i eliksirami, zamiast wysłać nocą dwóch majtków do pozyskania istotnych cieczy. Bezcenne posunięcie -skwitowanie.


Wróć do „Dzielnica przemysłowa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość